Artykuł sponsorowany
Jak przebiega osuszanie domu po powodzi w Kotlinie Kłodzkiej i co wydłuża proces

Dom po powodzi w Kotlinie Kłodzkiej często wydaje się nienaruszony, gdy z jego powierzchni zniknie woda. To jednak złudne wrażenie, ponieważ prawdziwe zagrożenie kryje się znacznie głębiej. Ceglane mury i warstwy podposadzkowe zachowują się w takich sytuacjach jak potężna gąbka. Woda powodziowa nasącza materiały budowlane, podnosząc ich wilgotność masową nawet do 18–25 procent. Pozostawienie takiej konstrukcji bez interwencji prowadzi do błyskawicznego rozwoju pleśni i stopniowego osłabienia fundamentów. Naturalne wysychanie jest procesem powolnym, a bez mechanicznego wsparcia wilgoć uwięziona w przegrodach utrzymuje się miesiącami. Dlatego podjęcie zaplanowanych działań technicznych tuż po opadnięciu wody ma decydujące znaczenie dla przetrwania obiektu.
Odsłonięcie murów i diagnoza zniszczeń po zalaniu
Pierwszym etapem prac ratunkowych jest fizyczne usunięcie stojącej wody za pomocą pomp i odwadniarek. Dopiero po wypompowaniu zalegającej cieczy można przystąpić do odsłaniania zawilgoconych warstw. Zazwyczaj wymaga to skucia mokrego tynku, demontażu zniszczonych podłóg i otwarcia izolacji, aby woda zaczęła swobodnie odparowywać. Następnie specjaliści przeprowadzają pomiary higrometrami oraz szczegółowe badanie kamerą termowizyjną. Sprzęt ten pozwala precyzyjnie określić głębokość wnikania wody i zidentyfikować najbardziej obciążone elementy konstrukcyjne bez niepotrzebnego niszczenia całych ścian.
Specyfika regionalna znacząco wpływa na tempo powrotu zalanych obiektów do stanu używalności. W Kotlinie Kłodzkiej dominują starsze budynki o grubych, kamiennych lub ceglanych fundamentach. Taka architektura charakteryzuje się bardzo ograniczoną wentylacją grawitacyjną dolnych kondygnacji. Zalane piwnice w tych obiektach schną wyjątkowo wolno, co wyraźnie pokazały skutki fali powodziowej z 2024 roku. Brak odpowiedniej cyrkulacji powietrza sprawia, że naturalne wysychanie przedłuża się o wiele tygodni. Przy kolejnych opadach rośnie dodatkowo ryzyko wtórnego podciągania kapilarnego ze zniszczonego gruntu. Właściwa diagnoza szkód pozwala dobrać parametry urządzeń bezpośrednio do grubości murów i kubatury pomieszczeń.
Różnice między osuszaniem ścian a strefą podposadzkową
Technika usuwania wilgoci zależy bezpośrednio od rodzaju i budowy uszkodzonej przegrody. W przypadku ścian najczęściej stosuje się osuszacze kondensacyjne połączone z wydajnymi wentylatorami. Urządzenia te wychwytują wilgoć z powietrza, skraplają ją do zbiornika i przyspieszają parowanie muru. Proces ten zajmuje zazwyczaj od kilkunastu do dwudziestu dni, jeśli przestrzeń jest odpowiednio izolowana od warunków zewnętrznych. Celem jest obniżenie wilgotności względnej powietrza do bezpiecznego poziomu rzędu 20–30 procent. Takie działanie natychmiast zatrzymuje zjawisko kondensacji pary wodnej na chłodniejszych powierzchniach.
Zupełnie innej technologii wymaga strefa izolacyjna znajdująca się bezpośrednio poniżej poziomu podłogi. Woda uwięziona pod wylewką nie odparuje samoistnie, a zwykłe wietrzenie nie przynosi w tym miejscu żadnych rezultatów. Niezbędne jest wytworzenie podciśnienia za pomocą specjalistycznych agregatów turbinowych. Maszyna zasysa nasycone wilgocią powietrze z głębi izolacji, po czym filtruje je i wyrzuca na zewnątrz budynku. Mechaniczne wyciąganie wody z warstw posadzkowych trwa w standardowych warunkach od 7 do 21 dni. Mając na uwadze podtopienia z ostatnich lat, mechaniczne osuszanie budynku kłodzko traktuje jako kluczowy krok ratujący starszą zabudowę. Działania na terenie Dolnego Śląska realizuje wrocławska firma Aquapatrol Robert Kornecki. Przedsiębiorstwo łączy bezinwazyjną lokalizację wycieków z maszynowym wyciąganiem wody uwięzionej głęboko pod posadzkami.
Parametry suchego muru i dokumentacja techniczna szkody
Zakończenie pracy maszyn nie zawsze oznacza, że obiekt jest gotowy do generalnego remontu. Prawidłowy stan konstrukcji weryfikuje się wyłącznie za pomocą końcowych badań wilgotności. Przyjmuje się, że budynek jest bezpieczny, gdy wilgotność masowa murów spadnie poniżej 5 procent. W przypadku jastrychów i wylewek podłogowych ten parametr musi oscylować w ścisłych granicach 2 procent. Wilgotność powietrza w zrewitalizowanym pomieszczeniu powinna natomiast ustabilizować się na poziomie 40–50 procent. Osiągnięcie tych wartości pozwala na bezpieczne nałożenie nowych tynków bez ryzyka wtórnych wykwitów grzybów.
Równie istotnym aspektem jest skrupulatne zabezpieczenie formalne całego przeprowadzonego procesu ratunkowego. Właściciele zalanych nieruchomości zgłaszają szkody do towarzystw ubezpieczeniowych, które wymagają solidnych dowodów rzeczowych. Kompletna dokumentacja zawiera protokoły pomiarowe sporządzone przed uruchomieniem osuszaczy oraz po zakończeniu cyklu. Warto zadbać o przygotowanie pełnego operatu technicznego z miejsca zdarzenia. Najważniejsze elementy profesjonalnego raportu to:
- zdjęcia ukazujące wysokość fali powodziowej i zasięg uszkodzeń tynku,
- wyniki z kamer termowizyjnych lokalizujących chłodne, nasycone wodą strefy konstrukcji,
- zestawienie dziennego zużycia prądu przez pracujące na miejscu maszyny,
- protokół końcowy poświadczający przywrócenie bezpiecznych norm wilgotności.
Posiadanie takich danych znacząco ułatwia procedurę likwidacji szkody majątkowej. Ubezpieczyciele znacznie szybciej akceptują roszczenia poparte merytorycznym i liczbowym dowodem z przeprowadzonych prac. Taka dokumentacja skutecznie chroni przed sporami w przypadku ujawnienia się ukrytych uszkodzeń strukturalnych w przyszłości.



